czwartek, 12 marca 2015



Rozdział 2



------W aucie-------
Hej-powiedziałam do niego troskliwym głosem.
-Cześć maleńka-uśmiechnął się.
-To gdzie jedziemy?-zapytałam.
-Dowiesz się zaraz jak dojedziemy-odpowiedział.
-No dobrze-uległam nie chcąc się z nim kłócić...


Po wyjściu z samochodu byliśmy pod centrum handlowym. Uznałam, że jest to trochę dziwne, więc zapytałam się Jasia dlaczego akurat tu przyjechaliśmy:
-Jasiek, po co tu przyjechaliśmy? Myślałam, że jedziemy do jakiegoś klubu czy coś, a na zakupach taki ubiór chyba nie jest mi potrzebny.
-Przyjechaliśmy tu, żebyś kogoś poznała-powiedział.
-No dobrze. Ale kogo?-ponownie rzuciłam pytaniem.
-Tego dowiesz się zaraz, jak będziemy na miejscu-odpowiedział podniecony.
-No to idziemy?-znów zadałam pytanie.
-Tak. Już idziemy. Chodź-powiedział łąpiąc mnie za rękę.

Perspektywa Oli:
Chłopak chyba się trochę zapomniał-byłam w dziesięciocentymetrowych szpilkach, a on szedł jak gdyby nigdy nic. Na znak żeby zwolnił złapałam go za ramię. Ten natychmiast się odwrócił i puścił oczko, ale nie zwolnił. Czując, że w ten sposób nic nie zdziałam wyszeptałam mu do ucha:
-Jasiu jestem w szpilkach, mógłbyś trochę zwolnić, bo nie chcę sobie nóg połamać.
-Ahh, no tak-przyznał mi rację i zwolnił kroku.

Perspektywa Jasia:
Jaki ze mnie głupek... Jak można zapomnieć o tym, że dziewczyna ma takie szpilki i iść jakby miała na sobie trampki. W sumie nie myślałem wtedy o tym-ciągle w głowie miałem pytanie jak zareaguje na moją niespodziankę. Tak-miałem dla niej niespodziankę. Przygotowałem ją z okazji jej urodzin. Była piękną, zgrabną i wysoką dziewczyną, więc postanowiłem, że nie może pracować w zwykłym spożywczym, dlatego zapisałem ją na casting na modelkę. Do naszego miasta przyjechał akurat znany projektant mody. Dowiedziałem się z Oli pamiętnika, że uwielbia modę i okazało się, że casting prowadzi jej ulubiony projektant. Centrum handlowe było spore, więc dojście do miejsca castingu zajęło nam dobre 5 minut. Po dojściu w miejsce przesłuchań Ola od razu obrzuciła mnie pytaniami:
-Jasiek, co my tu robimy? To jest przecież znany projektant... A tamte dziewczyny? Czy ty mnie tu przywlokłeś tylko po to, żeby popatrzeć sobie na tamte panienki?
-Jeju... Dziewczyno... Ty jesteś taka głupia czy tylko udajesz?-zapytałem.
-No to po co tu jesteśmy? Jeśli ty w ten sposób próbujesz podrywać dziewczyny, to nie dziwię się, że z żadną w związku nie jesteś-powiedziała odgryzając się.
-Przyszliśmy tu, bo z okazji twoich urodzin zapisałem cię na casting. Może i nie mam, ale za niedługo to się zmieni-oznajmiłem uśmiechając się.
-Skąd wiedziałeś, że mam urodziny? I co ci upadło na głowę?! Ja i modeling? To niezbyt zgrane połączenie...-ponownie zadała mi kilka pytań.
-Ja już mam swoje sposoby. Haha bardzo śmieszne, nic mi nie spadło na głowę. Jesteś ładna, wysoka i chuda, dla mnie idealna na modelkę-rzuciłem w jej stronę kilka komplementów.
-Ohh no nie wiem... Nie chcę się ośmieszyć przed tymi dziewczynami, tym projektantem no i przed tobą-powiedziała. Poczułem się jakby też próbowała wpleść w to zdanie jakiś komplement.
-Przede mną nigdy się nie ośmieszysz-próbowałem dodać jej trochę odwagi.
-No nie wiem- zabrzmiało to jakby nie wiedziała co ma powiedzieć.
Po tych słowach była jej kolej na zaprezentowanie tego co umie.
-No idź już-pośpieszałem ją w obawie, że projektant się zniecierpliwi.-Dasz radę-dodałem.
-Jeszcze zobaczymy-odezwała się jedna z jej rywalek.
-Ola nie przejmuj się nimi-zawołałem widząc niepewność na jej twarzy.
-Oj już jej tak nie okłamuj, wiadomo, że to ja wygram-palnęła kolejna.
-Z urodą jak dinozaur na pewno-dodała następna.
W ten sposób wszystkie pozostałe kandydatki zaczęły się kłócić.


Perspektywa Oli:
Byłam strasznie zestresowana. A te kłócące się wariatki wcale mi nie pomagały. Gdyby nie to, że Jaś to wszystko przygotował to nawet nie przeszłoby mi przez myśl, żeby tam pójść. Nie wiem jak wyglądałyby moje rywalki gdyby nie to, że mój (ostatni) występ szybko się skończył i projektant nie zacząłby ogłaszać wyników. Te idiotki były tak skupione na swojej kłótni i dogryzieniu drugiej, że prawie się pobiły. Na szczęście uspokoił je projektant zaczynając ogłaszać wyników. Wszystkie patrzyły się na siebie jakby próbowały się zabić wzrokiem. Tylko ja stałam spokojnie ściskając Jasia za rękę.
-A więc, modelką zostaje...-projektant trzymał nas w napięciu.
















Mamy już 2 rozdział! Przepraszam za tak długą nieobecność, ale w tygodniu nie mam zbyt dużo czasu, żeby pisać, a wiadomo jak jest w weekend-zawsze coś wypadnie. Pozdrowionka :D









czwartek, 5 marca 2015

Rozdział 1




Pierwszy dzień w mojej nowej szkole nie zaczął się przyjemnie. No cóż nie ma co się dziwić... Był piątek trzynastego... Tak, owszem wierzę w przesądy. Dobra, koniec tych pogaduszek-przejdźmy do tego co się wydarzyło. A więc, przyszłam piętnaście minut spóźniona na zajęcia, bo do szkoły mam pięć kilometrów... Niestety... Po wyprowadzce do babci w czerwcu nie było bliżej szkoły... Od chwili kiedy weszłam do sali wszyscy patrzyli się na mnie jak na osła... Nawet nauczycielka. Ale zdziwił mnie jeden fakt. Kiedy wszyscy patrzyli się na mnie jak na osła był jeden chłopak, który dosłownie ślinił się na mój widok. Muszę przyznać-on też był niczego sobie. Spodobał mi się. Siedział sam, więc postanowiłam, że usiądę obok niego. Rozmawiając z nim po cichu dowiedziałam się, że on też jest tu nowy. Na w-fie potknęłam się i zdarłam całe kolana. Wszyscy się śmieli tylko nie on-Jaś. Nie mogłam chodzić. Jaś zaniósł mnie do pielęgniarki szkolnej. Byłam wniebowzięta. Po szkole zaproponował mi spotkanie, ale musiałam odmówić... Jak na złość zaczęłam wczoraj praktyki w sklepie spożywczym. Od razu po szkole musiałam tam pójść, żeby mieć na jedzenie. Babcia chora na serce chyba nie ma jak pracować, a jej emerytura nam na to nie starczała. Po odmowie zaproponowałam żebyśmy spotkali się w inny dzień, ale powiedział, że musi się zastanowić. Będąc w pracy stłukłam słoik z burakami i rozlałam picie na kasę. Teraz już na pewno nie będziemy miały na jedzenie z babcią. Po pracy nie byłam w zbyt dobrym humorze. Bałam się reakcji babci. A w dodatku szkoda było mi Jasia, któremu odmówiłam spotkanie. Wracając z pracy musiałam przejść przez las. Szłam sobie spokojnie kiedy nagle poczułam czyjąś rękę na swoim ramieniu.
-Już wiem ślicznotko czemu nie mogliśmy się spotkać-odwróciłam się słysząc głos przypominający Jasia.
-Yhh widziałeś mnie w pracy, tak?-zapytałam się zawstydzona.
-Nie masz się czego wstydzić, każdy może mieć problemy finansowe-uśmiechnął się.
-W sumie masz rację...-powiedziałam odwzajemniając uśmiech.
-Ale to jeszcze nie powód żeby mi odmawiać-krzyknął do mnie.
-Co ty robisz?-warknęłam do niego kiedy przycisnął mnie do drzewa.
-Ja? Nic. Odpłacam się tylko za to, że mi odmówiłaś-powiedział złowieszczo.
-Zostaw mnie!-zawołałam z nadzieją, że ktoś mnie usłyszy.
-Dobra, ale przyjdziesz do mnie jutro-oznajmił puszczając mnie.
-Dobrze, już dobrze. Tylko... Nie wiem gdzie mieszkasz-odpowiedziałam z ulgą.
-Masz tu kartkę zadzwonisz do mnie a ja po ciebie podjadę-rozkazał mi.
-Zaraz, zaraz... Skąd wiesz gdzie ja mieszkam?-zapytałam.
-To akurat nie powinno cię interesować...Chyba, że chcesz żeby stało ci się coś złego-odpowiedział.
-Okej. Zadzwonię!-krzyknęłam odchodząc.
-To do zobaczenia-zawołał.


Następny dzień


-No, cześć Jasiu. Miałam zadzwonić-powiedziałam z radością w głosie.

-Cześć, kochana. Yyy znaczy Olu. Przyjadę po ciebie o 20:00. Bądź ładnie ubrana-jego głos był równie radosny jak mój.
-Dobrze, Janku-przytaknęłam.
-Tylko się nie spóźnij-wydał mi polecenie.
-O to się nie musisz martwić-oznajmiłam.
-Mam nadzieję-wybełkotał do słuchawki telefonu.
-To pa. Idę się szykować-pożegnałam się.
-Do później-powiedział rozłączając się.
Ubrałam się w niebieską sukienkę, która podkreślała moją szczupłą talię i czarne, dziesięciocentymetrowe szpilki.

------W aucie------

-Hej-powiedziałam do niego troskliwym głosem.
-Cześć maleńka-uśmiechnął się.
-To gdzie jedziemy?-zapytałam.
-Dowiesz się zaraz jak dojedziemy-odpowiedział.
-No dobrze-uległam nie chcąc się z nim kłócić...










A więc mamy 1 rozdział! Mam nadzieję, że blog jest chociaż trochę wciągający. Kolejny rozdział powinien się pojawić po mniej więcej 2 dniach. Dziękuję.

poniedziałek, 2 marca 2015

Prolog



Cześć. Nazywam się Ola. Mam siedemnaście lat. Moi rodzice zginęli 3 miesiące temu w pożarze. Mieszkam u babci, która choruje na serce. Nie mam i nie miałam chłopaka. Jedyna osoba, która się mną przejmuje (nie licząc babci, która zawsze mnie wspiera jak tylko może) to moja przyjaciółka- Nikola. Poznałyśmy się jak byłyśmy jeszcze małe. Ogólnie jestem bardzo zamkniętą w sobie osobą, ale z przyjaciółką wszystko wygląda inaczej.






A więc mamy już skromny opis naszej bohaterki. Będę pisała jak tylko będę miała czas i oczywiście pomysły. Pozdrawiam.